• Nasz absolwent pisze

  • Nasz absolwent pisze

      • Historia naszej Budy

        27.04.2026 11:41
        Witam, cześć i czołem. 
        Przy okazji pożegnania kolejnego rocznika absolwentów dużo się mówi o polskiej historii Budynku (7.09.49).
        JA - Wasz WMW sprzed lat - proponuję przyjrzeć się jego  niemieckiej historii.
        To cudo zaczęło funkcjonować zdaje się już w 1905 roku, jeszcze za Matthesa, jako ichnia 'Dritte Gemeindeschule'. Przez parę dekad jej mury opuściło trochę uczniów, w tym dość znany tu p. Joachim 'Jochen' Schwarz (1930-98), ten muzyk od organów, którego pamiętam z pewnego koncertu, kiedy jedną ręką wygrywał bez nut pewien znany motyw z Bacha.
         
        Osobiście pana Bacha nie lubię; 'Kolację na cztery ręce' oglądam, jako zwolennik rozrywkowej muzyki imci Georga F. Haendla (Rejouissance!!!) 'Charming Brute from Saxony' lub 'il Caro Saxone'. Urodzony w roku 1685 w Halle, zmarł 14.04.1759 r. w Londynie.
         
        Rzeczonej 'Kolacji' raczej nie należy brać za jakieś poważne źródło do opisania żywota autora Mesjasza. Facet miał trochę POLSKIE korzenie, bo jego ojciec pochodził ze Śląska. Historia o przeganianiu małego Friedricha rózgą od instrumentu jest rzecz jasna przesadzona. Bez wsparcia ojca Georg F. zapewne nie zrobiłby kariery w Europie, i nie byłoby 'Rejouissance' do nucenia. Utwór z gatunku trochę ambitniejszych; fragment 'Muzyki Królewskich Ogni Sztucznych'; francuski tytuł tego fragmentu - to chyba Radość, lub coś podobnego: świętowanie, a może feta. Pełno go w Sieci!!... 
         
        Pozdrawiam -  WMW ♍

      • Erinnerung an Besuch - wspomnienie o wizycie.

        27.04.2026 11:40
        Oto tekst mojego listu do Wolmirstedt (wraz z przekładem).
         
        Hallo, wir schreiben das Jahr 2024 und das heisst, dass es 50 Jahre her sind seit unserem Besuch bei Ihnen.
        Witam, mamy rok 2024 - oznacza to, że mija 50 lat od naszej wizyty u Państwa.
         
        Ich heisse Wojciech M Wachniewski und es war fuer mich eine grosse Freude im Juli 1974 zum ersten Mal ins Ausland zu fahren - gerade nach Ihrer Stadt. 
        Nazywam się Wojciech M Wachniewski; w lipcu 1974 roku wielką frajdą był dla mnie pierwszy wyjazd za granicę - właśnie do miasta Państwa.
         
        Fuer mich war das was recht Grosses: Gelegenheit, aus der in der EOS erlernten fremden Sprache vor Ort Gebrauch zu machen. Feuertaufe und -probe, und zwar gelungene. Mit sehr guter Note bestandene Pruefung.
        Było to dla mnie coś naprawdę wielkiego: okazja zrobienia użytku 'na miejscu' z umiejętności językowych, nabytych w LO. Chrzest bojowy i próba ognia. Udana. Egzamin zdany na pięć.
         
        Jetzt als wir alle Mitglieder in der EG sind, haben die Kollegen in unserer Alten Penne jene Sache aus der PRL/VRP-Zeit (zugunsten spaeterer Reisen in die weite/breite Welt) vergessen. 
        Dziś, kiedy wszyscy jesteśmy w Unii Europejskiej, obecni Koledzy z naszej 'Starej Budy' zapomnieli starą tę sprawę z czasów Peerelu (na korzyść późniejszych podróży w szeroki świat).
         
        Gut so, aber fuer uns war das doch ein Erlebnis!!
        No i dobrze, ale dla nas było to przecież coś wielkiego!!
         
        Wir waren in Ihrer Stadt im Juli 1974 zu Gast gewesen. Bald feiert unsere Schule (sehen Sie meine Bilder - von heute) ihren 75 Geburtstag, und deswegen moechte ich Sie mal fragen, ob die Redaktion Ihrer lokalen, staedtischen Zeitung noch was ueber unseren damaligen Besuch in ihrem Archiv aufbewahrt? Etwa zwischen 3-24. Juli 1974, Gaeste aus Polen.
        Byliśmy z wizytą u Państwa w lipcu 1974 roku. Wkrótce szkoła nasza (zob. moje zdjęcia z dnia dzisiejszego) obchodzić będzie swoje 75 'urodziny'; z tego powodu chciałbym Państwa zapytać, czy w archiwum redakcji Państwa lokalnej gazety nie zachowało się przypadkiem coś o naszej wizycie? Około 3-24 lipca 1974; goście z Polski.
         
        Im Hall unserer Schule haengt stolz an einer der Waende die physikalische Karte von Europa mit vermerkten Zielen unserer Reisen (s. Bild). Es fehlen immer noch dort Wolmirstedt und Magdeburg, jene Stadt des Stadtrechts, mit den Dom und einem nach der Stadt getauften, kleinen Kreuzer der Kaiserlichen Marine.
        Es waere eine kleine Ueberraschung wenn Sie mir mal paar Scans der entsprechenden Presse-Berichte mailen koennten. Waeren ein passendes Geburtstagsgeschenk auch fuer unser Archiv...
        W hallu wejściowym naszej szkoły dumnie wisi na jednej ze ścian fizyczna mapa Europy z zaznaczonymi na niej miastami, odwiedzonymi przez nas (p. zdjęcie). Wciąż brak na niej Wolmirstedt i Magdeburga, tego miasta od prawa miejskiego, z Katedrą; patrona małego krążownika Cesarskiej Marynarki. Gdybyście Państwo mogli przesłać mi parę reprodukcji/skanów wspomnianych materiałów prasowych - byłaby to mała niespodzianka i trafiony prezent urodzinowy dla archiwum naszej Jubilatki...
         
        MfG
        Pozdrawiam serdecznie 
        W M Wachniewski
         
        Dolmetscher im Ruhestand
        Tłumacz w stanie spoczynku 
        Damals Schueler der EOS No. 2 'Adam Mickiewicz' in Slupsk 
        swego czasu uczeń II LO im. A. Mickiewicza w Słupsku
        PL/EG (Polska/UE)
         
         
        Wasz wmw stąd z pozdrowieniem.

      • 125-lecie Synagogi w Stolpie (2027)

        27.04.2026 11:39
        Witam,
         
        w roku 2027 minie 125 lat od dnia w którym oddano do użytku miejscowej Gminy Żydowskiej Synagogę projektu Eduarda Kocha. Nie wiem, czy to ten sam Koch, który zaprojektował sławną Halę panu Zeeckowi. Prawdopodobnie tak (?)
        Dziś w miejscu, w którym stała Synagoga, znajduje się budynek słupskich organizacji pozarządowych (SCOPiES).
        Jako miasto przegapiliśmy 85-lecie zniszczenia tej Synagogi (chyba 8 lub 9.11.1938). Rocznicy oddania jej do użytku już przegapić nie wypada, dlatego niniejszym PROPONUJĘ: zbudować model Synagogi w odpowiedniej skali,  umieścić go w widocznym miejscu w holu wejściowym 'SCOPSA' i w okolicach rocznicy uroczyście udostępnić pomniejszoną Synagogę gościom i mieszkańcom Słupska. 
        Warto pamiętać i czcić pamięć o tutejszej gminie żydowskiej, co zresztą jako miasto czynimy.
        Oni by pewnie o nas też pamiętali, a my jesteśmy im to winni.
         
        Pozdrawiam Was serdecznie -
        WMW stąd ♍

      • Cześć Drogim Przyjaciołom...

        27.04.2026 11:38
        ...w pół wieku po naszym wyjeździe do Magdeburga.
        W roku 1974 nasza kochana Szkółka obchodziła ĆWIERĆWIECZE. 
        No i na to 25-lecie wysłano nas w Europę.
        Co najmniej jedna osoba wróciła stamtąd pełna nie tylko wrażeń, ale i sporej wiedzy, w tym praktycznej. 
        Co żywy język, to nie tylko lekcje - NAWET w miejscu tak cudownym, jak TO na zdjęciach.
        Teraz kochana Szkółka, z atencją zwana 'Starą Budą' - obchodzi TRZECIE ćwierćwiecze, a jej uczniowie jeżdżą po Europie i świecie. 
        Wypada życzyć im, i Wam - SZEROKICH DRÓG i silnych wiatrów (jak swego czasu Andrzej Strug 'Piłsudskiemu').
        Wypada również poprosić o wpisanie do Waszych kronik także tej naszej wyprawy do NRD przed laty, bo to OD NIEJ ZACZĘŁY SIĘ NASZE PODRÓŻE - TE BLISKIE i TE DALEKIE też.
         
        Dziś mija również 89 lat od dnia zwodowania TEGO 'Batorego', który nie tylko pływał przez pół świata pełen rozśpiewanych młodych ludzi z Wysp Brytyjskich, nie tylko woził na swoich pokładach BRUNATNEGO NIEDŹWIEDZIA 🐻 - ale i posłużył o dwa lata DŁUŻEJ od 'mojej' QUEEN MARY!
        Ciekawe, że owa 'Queen Mary' spłynęła na wodę we wrześniu 1934 roku w ten sam dzień tygodnia, co 'Piłsudski' (grudzień 1934); była to ŚRODA.
         
        Lipiec nie jest może miesiącem do bijatyk na morzach, ale ja znam taką jedną bijatykę koło Lissy 20.07.1866 roku, w której Austriacy, czy Austro-Węgrzy (?!) POKONALI zespół włoski.
         
        Włosi obchodzą w czerwcu święto swojej marynarki wojennej na pamiątkę storpedowania przez ich kuter torpedowy WĘGIERSKIEGO (!) drednota o nazwie 'Szent Istvan' na Adriatyku. Śmierć tego wielkiego okrętu, na którym straty w załodze były stosunkowo niewielkie, została sfilmowana. Odtąd wszyscy jak jeden zaczęli wykorzystywać film z zatopienia 'Świętego Stefana' bez umiaru! Po 'SzI' uwieczniono jeszcze na taśmie zgony dwóch innych drednotów - HMS 'Barhama' na Morzu Śródziemnym, swego czasu jednego z brytyjskich flagowców w bitwie jutlandzkiej (25.11.1941), no i 'Arizony', TEJ 'Arizony', która wyleciała w powietrze 7.12.1941 roku w Pearl Harbor.
        Film przedstawiający przewrócenie się na burtę i eksplozję 'Barhama' TEŻ eksploatowany jest niemiłosiernie, ale też JEST CO POKAZYWAĆ.
         
        W lipcu zdarzyła się też tzw. 'moja' katastrofa: zderzenie 'Andrei Dorii' ze szwedzkim 'Stockholmem'. Kocham (!!) to zderzenie ze względu na wspaniałą postawę Załogi włoskiego liniowca tak w czasie, jak i po katastrofie. Braci Włochów należy cenić i lubić nie tylko za Pizę z wieżą, pizzę i spaghetti, ale i za ich historię morską. 
         
        W końcu TO ONI ZBUDOWALI NAM 'PIŁSUDSKIEGO' i  'BATOREGO'! Dzisiejszy Jubilat był od starszej siostrzycy o siedem (!) ton rejestrowych mniejszy i o dziesięć centymetrów krótszy.
         
        Stocznia, która nam oba statki zbudowała, mieściła się w Monfalcone. To chyba niedaleko od Bari - miasta Bony Sforzy! Czy rzeczona stocznia jeszcze działa - idzie sprawdzić. Bonę i to co nam Jej Wysokość przyniosła w darze - pamiętamy i kochamy dzięki Pani Oli Śląskiej. 
         
        Pomyślałby kto - takie sobie Włochy, tacy sobie Włosi, a jak oni nas lubią i cenią! Pamiętają w Livorno Jerzego Sas-Kulczyckiego, oficera z pancernika 'Littorio'; pamiętają też ANNĘ GERMAN, która powaliła ich na kolana brawurowym wykonaniem 'Funiculi...'! To nawiasem pierwsza melodia, jaka mi się w życiu podobała. Opowiada zdaje się o kolejce wąskotorowej, lub jakimś pociągu, a że JA pociągi kocham, to już wiadomo, dlaczego niełatwa 'Funicula' zapisała mi się w pamięci!
        Czytałem też opowieść o tym ich psie, który jeździł koleją. Nazywał się chyba Lampo i jak przez mgłę pamiętam, że zginął (??) pod kołami pociągu, ratując (sic!) małe dziecko. Wieść z budy i podwórka niesie, że ów Lampo ma swój pomnik - na stacji, chyba, w Piombino. Ciekawych psów było na przysłowiowe pęczki, by wspomnieć tylko Misia z 'Daru Pomorza', czy Komisarza Rexa. Ten ostatni, wraz z paroma okrętami KuK Marine - sprawił, że polubiłem Austrię jako kraj i jej mieszkańców też. Obok SMS 'Viribus Unitis' natychmiast pojawia się też 'Kaiserin und Koenigin Maria Theresia'. To bez kwestii najpiękniejsza z nazw, kiedykolwiek nadanych okrętom, no i jedna z dłuższych: spróbujmy ją SZYBKO przeczytać!!...
        Z naszych psich gwiazd przypominają się - Szarik i bezpretensjonalny Cywil. Kolejna wieść z psiej budy i podwórka niesie, że włoski Lampo jest ledwie bohaterem miejskiej legendy - podobno wcale nie zginął pod tym pociągiem! - ale pomnik ma, bo zdaje się to dziecko i tak uratował. Historię z Lampo drukowano kiedyś w 'Płomyczku' pod tytułem 'O psie, który jeździł koleją'. 
        Stąd ją pamiętam, bo 'Płomyczek' to było fajne pismo. Tam drukowano też słynną opowieść L J Kerna o jego rejsie przez pół świata na motorowcu 'Florian Ceynowa'. Od tej historii datuje się moja znajomość z 'Gangiem Marcelego N', czyli naszymi najładniejszymi w historii drobnicowcami.
         
        Pozdrawiam serdecznie wszystkich Was związanych z naszą Budą, której siedziba w roku przyszłym będzie miała STO DWADZIEŚCIA LAT!!
         
        W M W
        ♍😊👍♥️♥️ 

      • Szkoła partnerska w Holandii

        27.04.2026 11:37
        Witam,
        są w Holandii dwa miasta, które mogłyby nam (Słupskowi) posłużyć za bliźniacze w stylu Flensburga czy Carlisle. 
         
        Jedno - to prawie dwustutysięczna BREDA (wyzwolona przez Polaków od gen. Maczka), której nazwę wymawia się akcentując OSTATNIĄ jej literę: BredA.
         
        Drugie - to niemal 50-tysięczny MIDDELBURG (wym. midelburch), stolica niderlandzkiej Zelandii (Zeeland, nie mylić z Zelandią duńską), która ma (podejrzanie) podobny do naszego herb! Proszę sprawdzić w Wikipedii, hasło 'Zeeland'. 
        Od tej to Zelandii wzięła swoją nazwę Nowa Zelandia, którą odkryto w XVII i XVIII wieku - za pierwszym razem dokonał tego Abel Janszoon Tasman (ten od Tasmanii), za drugim - James Cook (TEN Cook, którego - jak pisze w jednej z piosenek Wł. Wysocki -  'zjedli Aborygeni' na Hawajach w Walentynki 1779 roku).
         
        Co Państwo na to? Z Holendrami mamy sporo do czynienia, od czasów 'Oliwy' po dziś dzień.
         
        W Bredzie i Middelburgu są pewnie SZKOŁY ŚREDNIE, z których jedna mogłaby spróbować partnerskiej współpracy z naszym LO im. A. Mickiewicza. To ostatnie znam, jako miejsce otwarte i chętne do współpracy ponad granicami.
         
        Holandia jak Europa: da się lubić i potrafi docenić m.in. ludzi zainteresowanych tym krajem, jego historią i językiem niderlandzkim! To kraj tulipanów, sera Gouda, wiatraków, rowerów, Rijksmuseum, Rembrandta i Vermeera oraz oczywiście HALu! 
         
        Tego HALu, pod którego znakami pływało pół setki TRANSATLANTYKÓW; łączne straty w ludziach we wszystkich katastrofach statków HALu i ofiary wojny - to w sumie MNIEJ, niż straty na jednym (i niedorobionym!) 'Titanicu'.
         
        Holendrzy chwalą się trudnością swojej mowy i jej zmorami-rodzajnikami (de i het), ale ostatnio poprosiłem przyjaciół w Bredzie, by spróbowali wymówić ot, naszą nazwę ŚWINOUJŚCIE albo TCZEW! 
        Oczywiście niżej podpisany swobodnie czyta niderlandzkie teksty, całkiem zgrabnie przekładając je na polski. 
         
        Tak powstał m.in. mój artykuł o nieszczęsnym 'Achille Lauro', statku, który powstał w latach... 1939-47 (!) we Vlissingen (w stoczni, która zbudowała nam 'Orła') i spłonął w roku 1994. Ów 'Lauro' był nieszczęsny u nas, bo wypisywano o nim rzeczy niestworzone! Znając biernie (i dość dobrze) niderlandzki, opracowałem historię liniowca-wycieczkowca jak należy i wysłałem ją do paru redakcji, w tym jednej polonijnej w Bredzie. Opowieść ukazała się m.in. na polskojęzycznej stronie wiatrak.nl - i nie znać, że to w znacznej części przekład. Nosi tytuł "Nazywał się WILLEM RUYS".
         
        Holandia to także Phillips i Heineken, krowy, jenever i VOC, kompania założona przez imć Johana van Oldenbarnevelt (1547-1619). To Oranje, 'Wilhelmus' (van Nassouwe ben ick van duytschen bloet) i ostatnio TEN Andre Rieu, bodajże z Maastricht. 
         
        W sumie fajny kraj, wart bliższego poznania.
         
        Pozdrawiam serdecznie ♍ wmw stąd 
         
        Ilustracja przedstawia POGŁĘBIARKĘ 'STANISŁAW ŁĘGOWSKI' - zbudowaną w HOLANDII. Zdjęcie moje (WMW) ♍