Witam,
są w Holandii dwa miasta, które mogłyby nam (Słupskowi) posłużyć za bliźniacze w stylu Flensburga czy Carlisle.
Jedno - to prawie dwustutysięczna BREDA (wyzwolona przez Polaków od gen. Maczka), której nazwę wymawia się akcentując OSTATNIĄ jej literę: BredA.
Drugie - to niemal 50-tysięczny MIDDELBURG (wym. midelburch), stolica niderlandzkiej Zelandii (Zeeland, nie mylić z Zelandią duńską), która ma (podejrzanie) podobny do naszego herb! Proszę sprawdzić w Wikipedii, hasło 'Zeeland'.
Od tej to Zelandii wzięła swoją nazwę Nowa Zelandia, którą odkryto w XVII i XVIII wieku - za pierwszym razem dokonał tego Abel Janszoon Tasman (ten od Tasmanii), za drugim - James Cook (TEN Cook, którego - jak pisze w jednej z piosenek Wł. Wysocki - 'zjedli Aborygeni' na Hawajach w Walentynki 1779 roku).
Co Państwo na to? Z Holendrami mamy sporo do czynienia, od czasów 'Oliwy' po dziś dzień.
W Bredzie i Middelburgu są pewnie SZKOŁY ŚREDNIE, z których jedna mogłaby spróbować partnerskiej współpracy z naszym LO im. A. Mickiewicza. To ostatnie znam, jako miejsce otwarte i chętne do współpracy ponad granicami.
Holandia jak Europa: da się lubić i potrafi docenić m.in. ludzi zainteresowanych tym krajem, jego historią i językiem niderlandzkim! To kraj tulipanów, sera Gouda, wiatraków, rowerów, Rijksmuseum, Rembrandta i Vermeera oraz oczywiście HALu!
Tego HALu, pod którego znakami pływało pół setki TRANSATLANTYKÓW; łączne straty w ludziach we wszystkich katastrofach statków HALu i ofiary wojny - to w sumie MNIEJ, niż straty na jednym (i niedorobionym!) 'Titanicu'.
Holendrzy chwalą się trudnością swojej mowy i jej zmorami-rodzajnikami (de i het), ale ostatnio poprosiłem przyjaciół w Bredzie, by spróbowali wymówić ot, naszą nazwę ŚWINOUJŚCIE albo TCZEW!
Oczywiście niżej podpisany swobodnie czyta niderlandzkie teksty, całkiem zgrabnie przekładając je na polski.
Tak powstał m.in. mój artykuł o nieszczęsnym 'Achille Lauro', statku, który powstał w latach... 1939-47 (!) we Vlissingen (w stoczni, która zbudowała nam 'Orła') i spłonął w roku 1994. Ów 'Lauro' był nieszczęsny u nas, bo wypisywano o nim rzeczy niestworzone! Znając biernie (i dość dobrze) niderlandzki, opracowałem historię liniowca-wycieczkowca jak należy i wysłałem ją do paru redakcji, w tym jednej polonijnej w Bredzie. Opowieść ukazała się m.in. na polskojęzycznej stronie
wiatrak.nl - i nie znać, że to w znacznej części przekład. Nosi tytuł "Nazywał się WILLEM RUYS".
Holandia to także Phillips i Heineken, krowy, jenever i VOC, kompania założona przez imć Johana van Oldenbarnevelt (1547-1619). To Oranje, 'Wilhelmus' (van Nassouwe ben ick van duytschen bloet) i ostatnio TEN Andre Rieu, bodajże z Maastricht.
W sumie fajny kraj, wart bliższego poznania.
Pozdrawiam serdecznie ♍ wmw stąd
Ilustracja przedstawia POGŁĘBIARKĘ 'STANISŁAW ŁĘGOWSKI' - zbudowaną w HOLANDII. Zdjęcie moje (WMW) ♍