Obie jednostki nosiły TAKĄ SAMĄ NAZWĘ (Kaiser Wilhelm der Grosse), przy czym okręt starego typu Kaiser Friedrich III jest u nas trochę mniej znany, niż liniowiec ze Szczecina. Ciekawe, że ponad 14.400-tonowy liniowiec NDLu i pierwszy w historii transatlantyk o czterech kominach był najmniejszy z całego tuzina czterokominowych transatlantyków z lat 1897-1914, ale nosił przez swoich naście lat NAJDŁUŻSZĄ, 22-literową NAZWĘ. Pancernik istniał (zdaje się) do 1920 roku. Malowany portret przedstawia pancernik typu Kaiser Friedrich III, a nie dokładnie Wilhelma Wielkiego.
O samej ilości kominów na różnych jednostkach pływających można opowiadać rozmaite historie.
Po siedem (!) kominów miały mieć w jednej z wersji niezbudowane krążowniki liniowe USN typu Lexington.
Po sześć kominów miały m.in. leciwa francuska dziewica Joasia Darczanka (stary krążownik pancerny lub tylko pancernopokładowy) i Ranger, ten pierwszy lotniskowiec USN, zbudowany od stępki.
Sześć kominów miał fikcyjny transatlantyk Megalomania, który na satyrycznym rysunku przemknął w latach trzydziestych ub. wieku przez stronice uszczypliwej prasy brytyjskiej po ujawnieniu planów budowy TEJ Queen Mary przez Cunarda. Rysunek był o tyle dosadny, że największe ówczesne liniowce brytyjskie zredukowane zostały na nim do roli... holowników (!) przy wspomnianej, sześciokominowej i wielkiej jak nieszczęście Megalomanii.
Po pięć kominów miały m.in. - słynny krążownik Brunona Dzimicza (rosyjski Askold) i jeszcze słynniejszy s/s Great Eastern (który SAM się zwodował (!) a skończył jako pływający cyrk.
Czterokominowców było już od przysłowiowego 'metra', a cesarskie niemieckie pancerniki starego typu Sachsen przez czas pewien miały swoje kominy poustawiane w czworobok (!) Z tej racji załogi tych okrętów nazywały je 'Cementowniami'.
Titanic i siostrzyce miały po jednej atrapie komina, ustawionej jako ostatnia 'dla większego wrażenia'.
Po cztery kominy miały też oba krążowniki pancerne wiceadm. von Spee (tj. Szarnhorst i Gnajzenau) i te brytyjskie, które wyleciały w powietrze w akcji podczas Bitwy przed Skagerrakiem (Defence i Black Prince).
'Tylko' trójkominowa Cesarzowa Brytanii miała podobno NAJPOTĘŻNIEJSZE kominy w historii budownictwa okrętowego. To również największy aliancki transatlantyk, jaki uległ zniszczeniu na pełnym morzu podczas II wojny światowej.
Ostatnim wielokominowcem - to jest okrętem o więcej niż dwóch kominach - był w RN niszczyciel rakietowy Bristol, słynny m.in. z wizyty u nas w 1989 roku.
Jednym ze słynniejszych istniejących trójkominowców jest 'moja' Avrora z St. Petersburga.
Dwie sławne rywalki z Atlantyku - Normandie (83.423 BRT) i Queen Mary (81.237 BRT) - mogły obejść się tylko dwoma kominami każda. Dostały jednak po trzy ze względów m.in. estetycznych (?) Queen Mary istnieje do dziś.
Wielka Elizabeth (83.673 BRT) dostała tylko dwa i świat się nie zawalił, a trzecia z wrześniowych Królowych - QE2, ta młodsza o 11 lat ode MNIE - dostała tylko jeden komin (przy okazji po raz kolejny wywracając do góry dnem wszystkie zasady projektowania sylwet transatlantyków!)
Dwanaście czterokominowych liniowców z lat 1897-1950 miało razem 48 kominów, ale tylko czterdzieści cztery tworzyły historię żeglugi (cztery brakujące należały do Titanica, który sam zbyt długo historii żeglugi nie popisał).
Pozdrawiam - Wasz wesoły WMW 🙂 👽
Ps. Tych dwanaście czterokominowców z Atlantyku to -
Kaiser Wilhelm der Grosse, Kronprinz Wilhelm, Kaiser Wilhelm II, Kronprinzessin Cecilie i Deutschland ze... Szczecina, France z St. Nazaire, Lusitania i Aquitania z Clydebank, Mauretania z Newcastle upon Tyne oraz Olympic, Titanic i Britannic z Belfastu.
NASZE transatlantyki miały w sumie CZTERNAŚCIE kominów i siedemnaście śrub. wmw 🙂👍