Witam i - opowiadam.
W XIII i XXIV rozdziale M&M Małgorzata N. bryluje tak mocno, że warto byłoby zastanowić się nad tym, czy aby ta żona wybitnego (acz niekochanego przez nią) specjalisty nie PODBIJA czasem SERCA Wolanda??
Szatan bo Szatan, ale przecie imć Woland też jakieś serduszko ma; jakieś swoje miłostki (markietanka wspomniana w rozmowie z bufetowym z Varietes...) TEŻ - nic zatem dziwnego, że odważna choć śmiertelna kobieta trochę mu to serduszko rozgrzewa.
Widać to choćby po sposobie, w jaki Diabeł nad Diabłami przechodzi do porządku nad 'wybrykiem' p. Małgosi z Friedą.
'Wybryk' - to zresztą niewłaściwe słowo, bo to był raczej WYCZYN. Innej pani (Wierze, Galinie, Oldze czy Nastassii) imć Woland nie spełniłby już drugiego życzenia, a TU - PROSZĘ, proszę...
Mistrz Mistrzem, ale mieć na rozkładzie samego Szatana - to jest dopiero coś!!
Pozdrawiam - Tropiciel różności z M&M
WMW ze Słupska ♍😊👍